31. Przy krzyżu na Rakytovie.

10-11 Czerwca – Liptowskim grzbietem Wielkiej Fatry – Słowacja

Liptowskim grzbietem Wielkiej Fatry

W drugi weekend czerwca wybraliśmy się na Wielką Fatrę, by zmierzyć się z Rakytovem (1567) – najwyższym szczytem liptowskiego grzbietu tych gór. Na trasę przejścia ruszyliśmy z wioski Vlkolinec, która jest żywym skansenem liptowskiej kultury. Podchodząc niebieskim szlakiem osiągnęliśmy główny grzbiet i malownicze polany widokowe kwitnące mniszkami lekarskimi, storczykami, żmijowcami i pełnikami. Przed Vyšnym Šiprunskim sedlom musieliśmy założyć peleryny, bo zaczęło padać. W deszczu przeszliśmy przez Małą Smrekowicę i doszliśmy do hotelu górskiego, gdzie skorzystaliśmy z sali restauracyjnej, by ogrzać się i coś przekąsić. Kiedy wyszliśmy na drugą część trasy przestawało padać. Gęste mgły snuły się nisko i rozrywały na części odsłaniając kawałki zboczy i wioski w dolinach. W okolicach Skalnej Alpy urzekły nas łąki w storczykach. Przed Rakytovem zeszliśmy żółtym szlakiem na wschodnią stronę zbocza i doszliśmy do niewielkiej chaty „Limba”, gdzie zatrzymaliśmy się na nocleg. Po wybornej kapustowej polewce przygotowanej przez Vojta długo siedzieliśmy w przytulnej jadalni ciesząc się poprawą pogody i ciepłem bijącym od pieca. Niedzielnym rankiem część grupy wyruszyła bardzo wcześnie chcąc do liptowskiego grzbietu dodać najwyższe szczyty halnej Fatry z Ostredokiem (1592). Część zasadnicza wyruszyła godzinę później po pamiątkowej fotce z gospodarzem. Po półtoragodzinnym podejściu osiągnęliśmy Rakytov oglądając z niego północną część liptowskiej i turczańskiej Fatry. Nad południową przewalały się chmury. Dopiero kiedy stanęliśmy na sąsiednim Kračkovie ujrzeliśmy wypłaszczoną Ploską i Borišov – najwyższy w turczańskiej części. Sprawnie zeszliśmy na Gruň i okrążyli Czarny Kamień łąkami żółtymi od pełników. Na przełęczy pod Ploską rozdzieliliśmy się. Część chciała odwiedzić kultowe schronisko Wielkiej Fatry „Chatę pod Borišovem”, część zejść szybciej do wioski Revuce a resztą udaliśmy się na Ploską, by zejść Zeleną doliną, jak było w planie. Półgodzinne podejście na Ploską nie stanowiło problemu, atrakcyjne było również zejście z Chyžek, ale przejście doliną dłużyło się niemiłosiernie. W końcu dotarliśmy do zabudowań wsi, a ciut dalej dołączyliśmy do naszych myjących nogi w potoku. Czyści i przebrani zajęliśmy miejsca w busie i rozpoczęli długi powrót do domu.

 

Autorzy zdjęć: Krzysztof Smoczyński i Majka

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.