55. …i kroczących pielgrzymów zPuerta de Perdon (Bramy Przebaczenia).

Drogą francuską Camino de Santiago – I Dekada

Drogą francuską Camino de Santiago – I Dekada

O przejściu Drogą św. Jakuba marzyłam odkąd kilkanaście lat temu przeczytałam „Pielgrzyma” Paulo Coelho, ale zawsze urlop był za krótki i wypadał późną jesienią. W tym roku przeszłam na emeryturę i wreszcie nic nie stało na przeszkodzie. Ostatniego sierpnia poleciałam z Krakowa do Lourdes i zatrzymałam się na nocleg w Domu Polskim Sióstr Nazaretanek (dziękuję Ewko za pomoc). 1 września po odebraniu „kompostelki” w centrum pielgrzymkowym i obejrzeniu Sanktuarium Niepokalanego Poczęcia przejechałam pociągiem do Saint-Jean-Pied-de-Port u podnóża Pirenejów. Tu po zarejestrowaniu się jako pątnik w biurze Accueil Saint Jacques otrzymałam przydział na kwaterę. Wieczorem był jeszcze czas na obejrzenie miasta pięknie położonego nad rzeką Nive i XIV-wiecznego kościoła Notre Dame de BoutduPont. Rankiem, mimo, że alberg trzeba było opuścić przed 8.00 czyli jakieś pół godziny przed wschodem słońca to już od 5.30 zaczęły się gorączkowe przygotowania do wymarszu. Ta presja innych i obawa, że jeśli wyjdziesz później to braknie dla ciebie miejsca w albergu będzie mi towarzyszyła na całej trasie aż do końca i zmusi do pokonywania pierwszych kilometrów każdego dnia w zupełnych ciemnościach do światła czołówki. To jest spowodowane ogromną popularnością tego szlaku odkąd w 1993 r. został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Potem przekonałam się, że oferta albergów na trasie jest dużo większa niż przedstawiona w przewodniku-mapie Michelina z 2013 r., z którego korzystałam.Że nawet w niewielkich miejscowościach powstaje co roku kilka nowych obiektów tego typu. Z trasą o długości ok. 799 km uporałam się w 30 dni. Na drodze przejścia były maleńkie osady, większe wioski, ciągnące się jako „ulicówki” na przestrzeni kilku kilometrów, malownicze miasteczka i duże aglomeracje miejskie w postaci stolic prowincji np. Pampeluna – stolica Nawarry, Logroño – stolica Rioji, Burgos i Leon – stolice prowincji w krainie Kastylia i Leon. Zmieniał się również krajobraz: po krajobrazie górskim przedgórza Pirenejów po ich obu stronach nastały niewielkie wzgórza porośnięte najpierw winnicami potem pszenicznymi polami, za Burgos przez kilkanaście dni szło się płaskowyżem mesety, by za Astorgą znów wejść w tereny górskie najpierwGór Leon, a potem Galicji.Ale najważniejsze na trasie są spotkania z ludźmi, czasami krótkie na chwilę rozmowy w trakcie marszu, na postoju, we wspólnym albergu, czasami dłuższe, na kilka etapów razem przemaszerowanych i przegadanych. Często traciło się kogoś z oczu na kilka dni, by potem nieoczekiwanie go spotkać i gorąco witać jak starego znajomego. Pamiętam Manfreda z Niemiec, znajomego z pociągu z Bayonne do Saint-Jean-Pied-de-Port, spotkanego potem w albergu w Roncesvalles i następnego dnia na moście w Zubiri, gdzie ja odpoczywałam, a on postanowił zostać, bo czuł się zmęczony. Pamiętam Julkę z Rosji, z którą przegadałam pół nocy w albergu w Roncesvalles, a z którą rozeszłyśmy się na trasie kolejnego dnia, bo ona popędziła naprzód. Pamiętam Georges’a z Bretanii, który pokazał mi drzewo jedwabne (l’arbre á soie) w Larrasoaña i razem szliśmy następnego dnia do Pampeluny. Spotkaliśmy się ponownie w Estelli, skąd razem przeszliśmy 30-kilometrowy etap do Torres del Rio. Potem popędził do przodu, bo miał do dyspozycji 3 dni mniej ode mnie. W Torres del Rio z kolei spotkałam Alicję, Polkę z Niemiec razem z jej dwoma koleżankami.  Z Alicją szłyśmy razem dwa etapy, a potem spotykałyśmy się jeszcze na trzech. Kilka razy spałyśmy w tych samychalbergach.Nasze drogi rozeszły się na etapie za San Juan de Ortega. Potem spotkałam jedną z koleżanek Alicji, ale nie wiedziała, gdzie są pozostałe dziewczyny. Alicję spotkałam ponownie w polskim albergu na Monte do Gozo. Ja skończyłam właśnie swoje Camino i następnego dnia miałam jechać autobusem do Fistery, a Alicja właśnie dotarła, by nazajutrz po załatwieniu formalności w Santiago de Compostela iść dalej piechotą aż nad Atlantyk, bo miała jeszcze w zapasie kilka dni wolnych. Teraz korespondujemy ze sobą mailowo i wymieniamy się zdjęciami.Pamiętam Adriana ze Szwajcarii, którego spotkałam w kościele NuestraSeñora de Belen w Belorado na mszy z błogosławieństwem pielgrzymów, gdzie on czytał w języku niemieckim pierwsze czytanie, a ja śpiewałam „Barkę” na koniec. Dwa dni później w katedrze w Burgos wypatrzył mnie w tłumie i zawołał na wolne miejsce w ławce, a po kolejnym dniu na trasie, tuż przed Castrojeritz klepnął mnie w ramię i powiedział, że znalazł mi Polaka. Szedł z nim Rafał z Katowic. Pobiegli dalej mocnym tempem. Rafała spotkałam dwa tygodnie później za Astorgą. Mówił, że mieli kilka dni wymuszonego odpoczynku, bo obaj złapali zapalenie ścięgien.Pamiętam Wolfganga z Niemiec, chłopaka, który w albergu w San Juan de Ortega całe popołudnie opatrywał ludziom poranionestopy. Mój podrażniony duży palec u nogi też obejrzał, zakleił plastrem i kazał na przynajmniej jeden dzień zmienić buty. Kiedy kilkaset kilometrów później w Astordze spotkałam go znowu, od razu po przywitaniu zapytał co z moim palcem.Enrique’a, który szedł razem ze swoim psem spotkałam na przedmieściach Burgos. Spał chyba w namiocie, bo albergi nie przymują osób z psami. Zobaczyliśmy się znów 9 dni później przy krzyżu św. Turibiusza przed Astorgą (pies miał wówczas na łapkach papcie), a ostatni raz w Fisterze, na drodze w kierunku cypla. On z psem i kolegą już stamtąd wracali. Pamiętam Martę i Annę z Węgier, z którymi razem okupowałyśmy kuchnię w albergu Santo Espiritu w Carrion de los Condes. Na kolejnym etapie nasze drogi się rozeszły, ale Annę spotkałam tydzień później w Astordze i szłyśmy razem półtorej etapu, a po 10 dniach spotkałyśmy się ponownie na mszy w Santiago de Compostela i wtedy obie popłakałyśmy się ze szczęścia. Po powrocie z Camino zastałam na poczcie wiadomość od Marty. Okazało się, że ona doszła do Leon, a ponieważ wcześniej szła Drogą św. Jakuba z Leon do Santiago, więc teraz przejechała z Leon do Oviedo, by przejść CaminoPrimitivo ze stolicy Asturii do Santiago de Compostela. Pamiętam dwóch pątników z Brazylii: Sergio i Carlosa, których spotkałam w albergu La Laguna w El BurgoRanero. Kiedy przymierzałam skarpety, które zamierzałam nazajutrz wykorzystać jako rękawiczki, bo ranki na mesecie były wyjątkowo zimne (2-4°C), Carlos pokazał mi swoje rękawice i dał do zrozumienia, że kupił je w tutejszym sklepie. Oczywiście natychmiast pobiegłam do sklepu, gdzie nabyłam ostatnią parę. Potem przez 2 tygodnie szliśmy podobnym tempem, bo spotykaliśmy się na trasie, pozdrawialiśmy się i robiliśmy sobie nawzajem zdjęcia. W Leon, San Martin del Camino, Ponferradzie, O Cebreiro, Samos, Ferreiros i Palas de Rei spaliśmy w tych samych albergach. Kiedy odebrałam swój certyfikat w biurze pielgrzyma w Santiago oni ustawiali się na końcu długiej kolejki. Pożegnaliśmy się gorąco, choć bez słów. Moje kontakty z innymi były utrudnione, bo znam rosyjski i francuski, a nie znam angielskiego, którym gadają dziś wszyscy młodzi. Do tego Polaków na szlaku jest mało. Przed Astorgą spotkałam polskie małżeństwo z Kanady na trasie, a w Astordze na mszy kolejne z USA, ale rozmawialiśmy tylko przez chwilę. Dopiero w polskim albergu na Monte do Gozo Polaków było więcej, nawet z Podkarpacia, bo dotarli tu z Lizbony. Dostałam od nich wydruki etapów na portugalskim Camino, bo przyznałam, że też chcę nim przejść. Tam też poznałam Gleba z USA, dla którego rosyjski jest drugim językiem i teraz jesteśmy znajomymi na FB.

Na Camino zrobiłam kilka tysięcy zdjęć, więc wybranie z tego kilkuset na zilustrowanie trasy było zajęciem karkołomnym. Postanowiłam podzielić je na trzy części ilustrujące kolejne dekady marszu.

Kalendarium I dekady marszu

2.09.2017        I etap

Saint-Jean-Pied-de-Port (180m n.p.m.) – 8km albergOrisson – 16 km źródłoRolandana Col de Bentarte (1337) – 23 km Puerto de Ibañeta (1057) – 26 km Roncesvalles (950)

3.09.2017        II etap

Roncesvalles (950) – 11 km Bizkarreta (890) – 21,5 km Zubiri – 27 km Larrasoaña (495)

4.09.2017        III etap

Larrasoaña (495) – 8 km Zabaldika – 13 km Trinidad de Arre–16,5 km Pampeluna (446) – 22 km CizusMenor – 30 km Alto del Perdon (770) – 33,5 km Uterga – 38 km Obanos (440)

5.09.2017        IV etap

Obanos (440) – 3 km Puente la Reina (345) – 11 km Cirauqui – 16 km Lorca – 26 km Estella

6.09.2017        V etap

Estella (426) – 5 km klasztor w Irache – 9,5 km Villamayor de Monjardin (675) – 22 km Arcos (445) – 29 km Sansol – 30 km Torres del Rio (440)

7.09.2017        VI etap

Torres del Rio (440) – 11 km Viana – 21 km Logroño (385)

8.09.2017        VII etap

Logroño (385) – 6,5 km Park de la Grajera – 13 km Navarrete – 21 km Ventosa – 22,5 km Alto de San Anton (715) – 31 km Najera (490)

9.09.2017        VIII etap

Najera (490) – 6 km Azofra–15 km Cirueña (705) – 21 km Santo Domingo de la Calzada (640)

10.09.2017      IX etap

Santo Domingo de la Calzada (640) – 6,5 km Grañon – 10,5 km Redecilla del Camino – 18 km Villamayor del Rio – 23 km Belorado (770)

11.09.2017      X etap

Belorado (770) – 6,5 km Villambistia – 12 km Villafranca  Montes de Oca – 18,5 km Alto de Valbuena (1162) – 24 km San Juan de Ortega (1040)

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.