40. Odsłaniały się też Rohacze: Płaczliwy i Ostry.

Otargańce i Raczkowa Czuba w mgle gęstej jak mleko

Otargańce i Raczkowa Czuba w mgle gęstej jak mleko

Z terminem wycieczki na Jakubinę, bo tak Słowacy nazywają Raczkową Czubę, zupełnie nam nie wyszło. Trafiliśmy na jedyny dzień niepogody w tygodniu. Jadąc na miejsce jeszcze się łudziliśmy nadzieją, że będzie ładnie, bo w dolinach świeciło słońce ale wierzchołki gór tonęły w chmurach. Przed Pribyliną skręciliśmy w prawo, w stronę wylotu Wąskiej doliny, skąd wyruszyliśmy na trasę przejścia. Nie padało, ale chmury wisiały nisko. Po półgodzinie marszu niebieskim szlakiem dotarliśmy do krzyżówki przy wylocie dwóch tatrzańskich dolin: Jamnickiej i Raczkowej. Skręciliśmy w Raczkową by zaraz skierować się na szlak zielony, który miał nas w 3,5 godziny postrzępionym grzbietem Otargańców wyprowadzić na Raczkową Czubę. Od razu też zakosami zaczęliśmy szybko nabierać wysokości. Potem wiatrołomy i mnogość ścieżek omijających je spowolniły marsz. Po dwóch godzinach las przerzedził się, pojawiła się kosówka, weszliśmy w krainę mgły i stanęliśmy na skałkach Małych Otargańców. Odtąd aż na szczyt Raczkowej Czuby mieliśmy iść grzędą wśród wychodni skalnych i miejscami ze znaczną ekspozycją. To przejście w mgle przez całe Otargańce miało też swój urok. To wyłanianie się kęp kosówki, wychodni skalnych czy kozic z oparów i nabieranie realnych kształtów kilka kroków przed nami było niesamowite. Poza tym mgła na pewno pomogła pokonać tę trasę tym, którzy nie lubią ekspozycji. Momentami mgła się skraplała na tyle intensywnie, że zakładaliśmy peleryny, ale najczęściej natychmiast je zwijaliśmy, bo utrudniały marsz. Trasa na grzbiecie była dobrze oznakowana tylko żadna z kulminacji nie była podpisana, więc na dobrą sprawę dopiero kiedy dotarliśmy do czerwonego szlaku granicznego na Jarząbczym Wierchu wiedzieliśmy, że szczyt, na którym kwadrans wcześniej byliśmy był Jakubiną czyli drugim co do wysokości szczytem Tatr Zachodnich po Bystrej. Samej Bystrej nie ujrzeliśmy, bo choć na Jarząbczym zaczęło się przecierać to widoki były jedynie na zachód i północ. Kiedy schodziliśmy do Jamnickiej doliny Łopata, Wołowiec czy Rohacze to się odsłaniały to chowały w chmurach. Z kolei za Krzyżówką pod Smrekiem po raz pierwszy ujrzeliśmy cały grzbiet Otargańców i Raczkowej Czuby po Jarząbczy Wierch. Zejście Doliną Jamnicką było na tyle długie, że tylko czoło zeszło przed zmrokiem. Końcówka dotarła do autobusu już do światła czołówek.

Autorzy zdjęć: Ela Bożek, Krysia Kuśnierz, Malwina Mroczka, Marek Różycki, Krzychu Smoczyński, Celina Ziobro i Majka

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.